muzyka lub muzyka.2
Dużo ludzi, zajebiście dużo ludzi.
Kim do jasnej cholery jest połowa z nich? Zaczęłam przepychać się miedzy tańczącymi ludźmi z nadzieją, że gdzieś w pobliżu są moi przyjaciele. Jedyną zauważoną przeze mnie osobą był Zayn. Ten zasrany chujek.
- Wiesz może, gdzie zjebali wszyscy?
- A co Cię to obchodzi? - Chłopak momentalnie wywrócił oczami.
- Zayn, nie udawaj, że nie wiesz. - Powiedziałam zapalając papierosa którego przed chwilą wyjęłam z tylnej kieszeni moich spodni.
- Dobra, odpuść. Wiesz, gdybym wiedział na pewno łaziłbym teraz z nimi.
- Widziałeś już ich gdzieś bo, kurwa nie znam prawie nikogo? - Zaciągnęłam się mocnej wypuszczając powoli dym z ust.
- Lou na pewno dobrał się już do jakiejś panienki, a Cassie gdzieś tu widziałem. - Przez kilka sekund staliśmy w ciszy, jednak Zayn zdobył się na odwagę rozpoczynając ponownie rozmowę.
- Lou wspominał coś o towarze, podobno jest tego dużo. - Chłopak poruszał brwiami.
- Pewnie Cass, wie gdzie są. - Dodał po chwili.
- Spoko, poszukajmy jej. - Obydwoje ruszyliśmy w stronę baru gdzie jak zwykle siedziała Cassie.
- Cassie, tu jesteś. Musimy pogadać. - Wraz z chłopakiem ruszyliśmy, a następnie stanęliśmy tuż obok niej.
-O wow, myślałam że, poszliście już. Nie wiedziałam was, przez jakiś czas.- Cass uśmiechnęła się lekko.
- Cassie, do rzeczy! Gdzie on jest? - Spytałam podirytowana.
-Czeka w męskiej łazience, o wow Zayn, nie wiedziałam, że jesteś taki wysoki - Cassandra zaśmiała się, wiedziałam, że już trochę wypiła. Po alkoholu zawsze się tak zachowywała. Jak głupia blondynka. (Nie chcę tu nikogo obrazić, a zwłaszcza blondynek.)
- Tak jasne, możesz nas w końcu do niego zaprowadzić? - Zayn wywrócił oczami, po czym blondynka zaprowadziła nas do męskiej łazienki, Liam wraz z Harry stali oparci o ścianę, natomiast Niall wraz z Lou rozkładali towar. Zanurzyłam palec w otwartej foliuweczce. Nabrałam trochę tego świństwa na palec po czym połknęłam biały proszek.
- Wszystko już gotowe. - Lou uśmiechnął się podchodząc do Cass.
- Ile tego jest? - Zayn spojrzał na cały towar uśmiechając się od ucha
do ucha.
- Pół kilo. - Tommo klepnął w tyłek Cassie.
- Dzięki, że zajęłaś się tym. - Dziewczyna jedynie zachichotała.
- Kto pierwszy? - Niall spojrzał na pozostałą czwórkę cicho prychając śmiechem.
- Ja. - Podeszłam do umywalki nachylając się nad blatem, to białe gówno leżało tuż przed moimi oczami. Zatkałam jedną dziurkę od nosa, powoli wciągając kokainę. Lekki dreszcz przeszedł moje ciało, moje źrenice znacznie się powiększyły. Poczułam jakbym dostała czymś w głowę, prawie nie mogłam ustać na nogach. Skutek dłuższego odpoczynku od tej białej "śmierci." Aby nie upaść oparłam się o ramię Liam'a.
- Przepraszam. - Powiedziałam cicho.
- Wiesz jak to jest od dłuższego czasu nie wciągać. Czuję jakbym robiła to po raz pierwszy, takie samo uczucie. - Zanim się obejrzałam każdy wciągnął trochę tego gówna po czym Tommo ponownie wszystko spakował chowając do torebki Cass. Wszyscy razem tańczyliśmy, a ostatnie co pamiętam to strumienie alkoholu.
__________________________________________________
Witam Was kochani, jak widzicie nie jest to klasyczne opowiadanie o One Direction. Wraz z drugą autorką stwierdziłyśmy, że nie napiszemy po raz kolejny tzw. "klasycznego opowiadania". Bo na blogspocie jest tego od groma, a chciałyśmy, żeby nasze opowiadanie różniło się od innych. Opowiadanie muszę przyznać, jest wzorowane na serialu Skins UK. Który uwielbiam, a zwłaszcza 1 generację. Cass która wystąpiła w tym serialu strasznie przypadła mi do gustu, jednak kocham również chłopaków z 1D dlatego oni również wystąpili w tym opowiadaniu. Postać Kiry, czyli Cher Lloyd na własną odpowiedzialność wybierała Jula. Scenkę z zażywaniem kokainy opisałam ja, jak i różne inne poprawki. Jula jednak zajęła się pisaniem. Cieszę się z tego bardzo, być może utworzę sondę w której wybierzecie które postacie najbardziej do siebie pasują. (np. Cassie+Liam lub Niall+Kira) Dobra, dłużej nie przedłuża, paa. <3 / Ola. ;)
Dużo ludzi, zajebiście dużo ludzi.
Kim do jasnej cholery jest połowa z nich? Zaczęłam przepychać się miedzy tańczącymi ludźmi z nadzieją, że gdzieś w pobliżu są moi przyjaciele. Jedyną zauważoną przeze mnie osobą był Zayn. Ten zasrany chujek.
- Wiesz może, gdzie zjebali wszyscy?
- A co Cię to obchodzi? - Chłopak momentalnie wywrócił oczami.
- Zayn, nie udawaj, że nie wiesz. - Powiedziałam zapalając papierosa którego przed chwilą wyjęłam z tylnej kieszeni moich spodni.
- Dobra, odpuść. Wiesz, gdybym wiedział na pewno łaziłbym teraz z nimi.
- Widziałeś już ich gdzieś bo, kurwa nie znam prawie nikogo? - Zaciągnęłam się mocnej wypuszczając powoli dym z ust.
- Lou na pewno dobrał się już do jakiejś panienki, a Cassie gdzieś tu widziałem. - Przez kilka sekund staliśmy w ciszy, jednak Zayn zdobył się na odwagę rozpoczynając ponownie rozmowę.
- Lou wspominał coś o towarze, podobno jest tego dużo. - Chłopak poruszał brwiami.
- Pewnie Cass, wie gdzie są. - Dodał po chwili.
- Spoko, poszukajmy jej. - Obydwoje ruszyliśmy w stronę baru gdzie jak zwykle siedziała Cassie.
- Cassie, tu jesteś. Musimy pogadać. - Wraz z chłopakiem ruszyliśmy, a następnie stanęliśmy tuż obok niej.
-O wow, myślałam że, poszliście już. Nie wiedziałam was, przez jakiś czas.- Cass uśmiechnęła się lekko.
- Cassie, do rzeczy! Gdzie on jest? - Spytałam podirytowana.
-Czeka w męskiej łazience, o wow Zayn, nie wiedziałam, że jesteś taki wysoki - Cassandra zaśmiała się, wiedziałam, że już trochę wypiła. Po alkoholu zawsze się tak zachowywała. Jak głupia blondynka. (Nie chcę tu nikogo obrazić, a zwłaszcza blondynek.)
- Tak jasne, możesz nas w końcu do niego zaprowadzić? - Zayn wywrócił oczami, po czym blondynka zaprowadziła nas do męskiej łazienki, Liam wraz z Harry stali oparci o ścianę, natomiast Niall wraz z Lou rozkładali towar. Zanurzyłam palec w otwartej foliuweczce. Nabrałam trochę tego świństwa na palec po czym połknęłam biały proszek.
- Wszystko już gotowe. - Lou uśmiechnął się podchodząc do Cass.
- Ile tego jest? - Zayn spojrzał na cały towar uśmiechając się od ucha
do ucha.
- Pół kilo. - Tommo klepnął w tyłek Cassie.
- Dzięki, że zajęłaś się tym. - Dziewczyna jedynie zachichotała.
- Kto pierwszy? - Niall spojrzał na pozostałą czwórkę cicho prychając śmiechem.
- Ja. - Podeszłam do umywalki nachylając się nad blatem, to białe gówno leżało tuż przed moimi oczami. Zatkałam jedną dziurkę od nosa, powoli wciągając kokainę. Lekki dreszcz przeszedł moje ciało, moje źrenice znacznie się powiększyły. Poczułam jakbym dostała czymś w głowę, prawie nie mogłam ustać na nogach. Skutek dłuższego odpoczynku od tej białej "śmierci." Aby nie upaść oparłam się o ramię Liam'a.- Przepraszam. - Powiedziałam cicho.
- Wiesz jak to jest od dłuższego czasu nie wciągać. Czuję jakbym robiła to po raz pierwszy, takie samo uczucie. - Zanim się obejrzałam każdy wciągnął trochę tego gówna po czym Tommo ponownie wszystko spakował chowając do torebki Cass. Wszyscy razem tańczyliśmy, a ostatnie co pamiętam to strumienie alkoholu.
__________________________________________________
Witam Was kochani, jak widzicie nie jest to klasyczne opowiadanie o One Direction. Wraz z drugą autorką stwierdziłyśmy, że nie napiszemy po raz kolejny tzw. "klasycznego opowiadania". Bo na blogspocie jest tego od groma, a chciałyśmy, żeby nasze opowiadanie różniło się od innych. Opowiadanie muszę przyznać, jest wzorowane na serialu Skins UK. Który uwielbiam, a zwłaszcza 1 generację. Cass która wystąpiła w tym serialu strasznie przypadła mi do gustu, jednak kocham również chłopaków z 1D dlatego oni również wystąpili w tym opowiadaniu. Postać Kiry, czyli Cher Lloyd na własną odpowiedzialność wybierała Jula. Scenkę z zażywaniem kokainy opisałam ja, jak i różne inne poprawki. Jula jednak zajęła się pisaniem. Cieszę się z tego bardzo, być może utworzę sondę w której wybierzecie które postacie najbardziej do siebie pasują. (np. Cassie+Liam lub Niall+Kira) Dobra, dłużej nie przedłuża, paa. <3 / Ola. ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz